POLSKIENGLISHDEUTSCH

Największa oficyna naukowa w Polsce. Założona w 1990 r.

artykuł z NOWOŚCI z dnia 2 listopada 2009 r.

Nikt tak nie pisał o UMK

W listopadzie ukaże się ostatnia książka profesora Sławomira Kalembki. Rzecz doprawdy arcyciekawa.

„Urywki wspomnień...” to niezwykła historia uniwersytetu. Pełna anegdot i dykteryjek, które do tej pory krążyły tylko w środowisku uniwersyteckim.

Nie byłoby tej książki, gdyby nie zapiski, jakie prof. Kalembka prowadził skrzętnie przez lata. Powstał z nich rodzaj pamiętnika, w którym w osobistych przeżyciach studenta UMK, a dalej wybitnego historyka i rektora odbija się ponad pół wieku dziejów toruńskiego uniwersytetu.

„Byłem starannym obserwatorem swoich czasów. Człowiekiem przychylnym i pomocnym ludziom, ale jednocześnie zjadliwym recenzentem ich wszystkich postępków” pisze profesor w swojej książce. A czytając „Urywki wspomnień...” trudno się z nim nie zgodzić.

Z profesorem wędrujemy w jego rodzinne strony - na przedmieścia ukochanego Wilna. Poznajemy dramatyczne losy rodziny Kalembków, którzy przeżyli wojnę, ale zostali na zawsze (profesor nigdy nie mówi o repatriacji) wypędzeni z Wilna. „Po wędrówkach w bydlęcych wagonach i węglarkach znalazłem się w wypalonym Gdańsku”.
Kolejnym miejscem jego życiowej podróży stał się Toruń. To tutaj 18-letni Sławomir Kalembka przybywa w 1954 r. Po zdanych egzaminach zostaje zakwaterowany w nieistniejącym dziś DS nr 4 przy ul. Bydgoskiej 50/52 (budynek stoi tam do dziś). Jego opisy akademikowego życia niejednego studenta przyprawiłyby dziś o zawrót głowy.
Jak wyglądała codzienność w latach 50.? Jedno- czy dwuosobowe pokoje były marzeniem. W akademikach mieszkało się w 6, a nawet w 11 osób. Zanim profesor znalazł się w swoim legendarnym pokoju nr 37 z paczką zgranych przyjaciół, „kilkakroć przerzucano mnie po pokoikach w owym sypiącym się zajeździe przy Bydgoskiej”.
W ten sposób poznał studentów najróźniejszej maści. Jednego z nich zapamiętał dość szczególnie: „wieczorem wpadał do pokoju, kładł się na ogólnowojskowe łóżko i spod poduszki wyciągnął tom I <Kapitału> Karola Marksa. Nigdy nie przebrnął pierwszych stronnic. (...) Zapadał natychmiast w błogi sen, a na jego chuderlawym ciałku spoczywała opasła książka współtwórcy I Międzynarodówki”.

„Urywki wspomnień...” są zbiorem luźnych, ubranych w anegdoty, historyjek z życia profesora. Możemy się z nich dowiedzieć, m.in. który rektor egzaminował swoich studentów w służbowym samochodzie na trasie Toruń-Bydgoszcz, a także którą z dawnych bydgoskich uczelni nazywano... Oxfordonem.

Profesor Kalembka nie unika również bardzo trudnych momentów w historii UMK. Przejmująco opowiada o studenckim październiku 1959 r. w Dworze Artusa (wtedy auli uniwersyteckiej). Temperatura rozmów była tak wysoka, że pojawiły się wówczas propozycje, aby przybyłych „towarzyszy sekretarzy” wyrzucić z balkonu.
Były rektor z detalami, niezwykle ciekawie wyjaśnia okoliczności odsunięcia rektorów w 1982 r., a potem nominacje rektorskie dokonywane w ministerstwie w Warszawie. Stał w samym centrum dramatycznych wydarzeń, ponieważ był wówczas jednym z odsuniętych prorektorów.

Czytając książkę, nie można pozbyć się wrażenia, jakby profesor siedział obok i opowiadał w swój charakterystyczny, anegdotyczny sposób. Kreśli w niej nieznaną stronę historii toruńskiej uczelni. Niezwykłą wartością publikacji jest również fakt, że profesor, wspominając najtrudniejsze momenty, nie boi się mówić otwarcie o swoich poglądach.

Profesor Kalembka zdążył jeszcze dokonać pierwszej korekty książki. Nie doczekał jednak samej publikacji. Zmarł, po ciężkiej chorobie 12 października. Książka została wydana nakładem Wydawnictwa Adam Marszałek. Zgodnie z życzeniem jej autora jeden egzemplarz został pochowany razem z nim.

Alicja Cichocka